Północ minęła …

11 05 2008

…dokładnie w tej chwili.Niedziela,właściwie poniedziałek.Nie lubie poniedziałku,czasem niedzieli.Dzień minął w miare spokojnie,prócz przypomnienia z rana mi przez ojca “prawdy o mnie”.Walnąłem porządnie siuwaxu,prawie 3sta,pospałem,i pojechałem wieczorkiem do jedynego prezyjaciela jaki mi został Rafałka.

Mały jest u nas.Kocham go nade wszystko.Ciągle za mna lata,mówi na mnie Pajo.I rozśmieszam go,a on jest wtedy przeszczęśliwy.Tylko jakoś mało mówi jeszcze.

Oglądam sobie właśnie jeden z moich ulubionych filmów “Seven”.Lubię inne filmy Fincher’a,ale z kinem jestem od jakiegos czasu bardzo do tyłu.Jutro zawiozę podanie do Mana,pierdolone…a szkur…Oby ten tydzień jakos spokojnie minął,oby Bóg ochronił moja rodzinę od nieszczęść,zła,płaczu…Miłego tygodnia.