Przed chwila usłyszałem w “Panoramie”,że USA zwrócą się oficjalnie do naszego rządu w sprawie tzw.tarczy antyrakietowej.I nie bardzo rozumiem,z czego wynika podniecenie niektórych komentatorów i dyplomatów.Pomijając fakt,że niczego w ostatnich latach nie potrafiono “ugrać i wyrwać” od Amerykanów,to po pierwsze budowa tarczy to równiez gigantyczne pieniądze z naszych kieszeni,na zbyteczny projekt,to na pewno stosunki z niektórymi państwami UE mogą znacząco się pogorszyc.Nie mówiąc o Rosji.Taka “tarcza”zbyt ścisle zwiąże nas ze stanami,i to w negatywnym znaczeniu tego słowa.Nie mozna wykluczyc,że któregoś dnia interesy Polski i USA mogą bardzo się poróżnić i dojśc może(oczywiście czysto teoretycznie)do dyplomatycznego ale poważnego konfliktu.Takich przykładów mozna wymienić więcej rzecz jasna.I co wtedy,czy “wyciągniemy wtyczkę u siebie”a może zdeinstalujemy to cholerstwo i im odeślemy?Nie mogę pojąć skrajnej fascynacji polityków Ameryką.Oczywiście,że to nasz sojusznik,przyjaciel narodu,gigantyczny inwestor i największa potęga chyba w całej historii.Ale każdy kij ma dwa końce,a my zdajemy się zauważać tylko jeden.Nie jestem specjalistą,raczej amatorem i obserwatorem wydarzeń na świecie,ale mogę chyba stwierdzić ,że bilans strat i zysków będzie w tym przypadku “in plus”tylko dla głównego udziałowca tego przedsięwzięcia.Transfer nowoczesnych technologii do Polski miał juz byc po zakupie F16,a póki co …lichutko,bardzo lichutko.Nie chodzi mi o to,że należy negować wszystko z góry,bo jest to zagadnienie tak dalece złożone i technologicznie a jeszcze bardziej politycznie,że ja,jako szary,mały człowieczek nie znam nawet 1% całości,ułamka,a co dopiero wygłaszać jakieś kategoryczne sady.Wiem natomiast,że interesy z USA z ekonomicznego punktu widzenia wyglądają mizernie w porównaniu z potencjalnymi zyskami.
Po tym ,jak niemal z marszu zgodziliśmy się na wyjazd do Iraku(a raczej zaproponowaliśmy pomoc,wychodząc przed szereg)straciliśmy i to bardzo w oczach świata arabskiego,w którym nie jesteśmy tak znani jak np.duże kraje UE,jednak coraz bardziej obserwowani,i postrzegani głównie jako kraj bezwzględnie stojący po stronie wielkiego szatana(co oczywiście nie jest prawdą)ale nie zbudujemy pozytywnego i przyjaznego Arabskiemu Światu państwa.A TAM można robić miliardowe interesy.Tylko ,że świat na cztery strony,a nie jedną.Wielu jednak tego nie widzi.Ktos powiedział,że Brytyjczycy i Amerykanie nie maja stałych sojuszników,tylko stałe interesy.Święte słowa i chciałbym, jako człowiek któremu dobro Polski i jej wszystkich mieszkańców bardzo leży na sercu,taka dewizę przyjęli także nasi politycy.Choć jest zimna i wyrachowana,ale zbyt dużo okazji przeszło nam koło nosa.Można było wynegocjować o WIELE W WIELE więcej w prowadzonych interesach i to właśnie ze stanami,a wyszło jak zwykle.I skończmy z polityczna poprawnością w naszym rodzimym wydaniu.
Do tego tematu jeszcze wrócę,bo jest arcyciekawy, a wszystkim polecam ciekawy artykuł ze spotkania w BATORYM
Jestem jednak pewien,że decyzje zapadły i to ostateczne.Teraz będzie lanie wody,konferęcje prasowe,tu i ówdzie jakiś głos sprzeciwu by uwiarygodnić jak zwykle twarde stanowisko RP.Ludzie powoli będą przyzwyczajani,stopniowo,bo to proces na lata przecież rozłożony,aż w końcu uwierzą ,że zrobiono dla nich interes tysiąclecia.
P.S Dowcip dnia-Ryszard Czarnecki(zchn,aws oraz mutacje obecnie samoobrona)na prezesa PZPN’u.























